Wiadomości
- 2011-11-07
Dlaczego Europa nie zbankrutuje - 2011-05-18
Rynek surowców - 2011-03-10
Quantitative Easing II - 2011-03-04
Co słychać w strefie euro? - 2011-02-28
Wycena na zamówienie? - 2011-02-26
Nieruchomości w USA - 2011-02-18
Udział w wartości - 2011-02-17
Czynnik dyskontujacy - 2009-05-04
Wycena rynkowa a wartość fundamentalna - 2009-03-12
O długu publicznym
archiwum wiadomości:
Rynek surowców
18 maja 2011 17:26
Od rozpoczęcia QE II (tzw. ilościowe luzowanie polityki pieniężnej – pisałem już o jego wpływie na rynki akcji w poprzednim artykule) srebro podrożało od sierpnia 2010 roku o 176%. Baryłka ropy naftowej zdrożała w analogicznym okresie z 70 $ do 115 $, czyli o 63%. Tymczasem w pierwszym tygodniu maja tego roku nastąpiła ostra wyprzedaż na rynku surowcowym. I tak zaledwie w kilka dni srebro straciło na swojej wartości o 35%, z kolei zaś ropa o blisko 18%. Czy to już koniec trwającej od lutego 2009 roku hossy na rynku surowców i czeka nas pogłębienie spadków? A może tak jak w 2008 roku kiedy to wyprzedaż surowców wyprzedziła krach na rynku akcji, tak samo i teraz czeka nas pęknięcie bańki spekulacyjnej również na rynku akcji?
Uspokajać może fakt, że w 2008 roku początkowa wyprzedaż surowców miała związek ze słabnącym popytem w połączeniu ze wzrostem podaży nośników energii, np. gazu ziemnego. Dopiero druga runda tej przeceny, która zaczęła się kilka miesięcy później, była spowodowana światową recesją, która wywierała wpływ na wszystkie rynki. Dodatkowo w 2008 roku wiele inwestycji w różne aktywa były przelewarowane. Inwestorzy byli zmuszeni do jednoczesnego zamykania wszystkich pozycji z wykorzystaniem dźwigni finansowej.
Co do wpływu QE II na wzrost cen surowców można mieć wątpliwości czy jego wpływ był jedynie pośredni. Jednym z celów programu było pobudzenie gospodarki, co z kolei pobudza popyt na surowce i stwarza wzrostową presję na ich ceny. Jednak część kapitału uwolnionego przez QEII z pewnością trafiła bezpośrednio w formie spekulacyjnych inwestycji na rynek bardziej ryzykownych aktywów takich jak surowce. Czy zatem powinniśmy spodziewać się wstrząsu w połowie roku, kiedy to program QE się skończy? Wiele wskazuje na to, że program ten wytworzył wystarczająco dużo samopodtrzymującego się popytu, że gospodarka poradzi sobie bez bodźców stymulacyjnych. Jeśli nawet zakończenie QE spowoduje spadek tempa wzrostu w gospodarce, nie dojdzie do spadku popytu.
Z drugiej strony należy powiedzieć o fundamentalnych czynnikach sprzyjającym aprecjacji cen surowców. Otóż z powodu silnych politycznych ograniczeń w dziedzinie inwestycji w wydobycie ropy i innych kluczowych surowców rynki te stoją w obliczu niedoboru podaży. Sprawi to, że popyt będzie musiał wyhamować, gdy wyczerpany zostanie bufor zapasów, a stanie się to pod wpływem wzrostu cen.
Co stoi zatem za tak gwałtowną przeceną na rynku surowców? Z jednej strony mamy obawy związane z zaostrzeniem polityki pieniężnej w Chinach i niektórymi ostatnimi odczytami makroekonomicznymi w USA. Z drugiej strony w cenach ropy w ostatnich miesiącach notowana była premia za ryzyko związana z obawami, że konflikt w Libii rozprzestrzeni się np. do Arabii Saudyjskiej. Dziś prawdopodobieństwo takiej reakcji łańcuchowej wydaje się mniejsze, w związku z tym inwestorzy wycofali w ostatnim tygodniu właśnie ów premię.
A może na rynku surowcowym (a może i na rynku akcji) inwestorzy postąpili po prostu w myśl zasady: Sell in May and go away (sprzedaj w maju i wyjedź na wakacje). Historia nie daje jednoznacznej odpowiedzi na słuszność tej strategii, można bowiem przegapić gorące lato na rynku.
